wtorek, 22 marca 2011

Tunikowy szał


Szał ostatnich miesięcy – tuniki! Obojętne jakie – gładkie, wzorzyste, grube, cieńsze, byle zakrywały pośladki, a najlepiej żeby sięgały do połowy ud!
Do tego obowiązkowo leginsy! Albo spodnie – rurki!! Obcisłe! Wszystko obcisłe! I tu leży, że się tak wyrażę pies pogrzebany… Bo i owszem – wszystko co obcisłe jest świetne, jeżeli figura „nosicielki” jest w miarę, że tak powiem, gładka ;-) Gorzej kiedy tu i ówdzie wystają jakieś Beskidy, Sudety, a nie daj Boże, Tatry ;-) Pupa niech sobie wystaje ;-) W końcu na topie są ostatnio smakowite, krągłe pośladki ;-) Ale te Trzy Korony z przodu? W domyśle – biust, żołądek i brzuch. To już się robi niesmaczne…
Hmmm… Właściwie to nie powinnam się czepiać, bo w końcu nosimy to w czym się dobrze czujemy… Tyle, że niektóre Panie noszą coś na siłę – bo jest modne ;-) Kurcze… Ja chyba jestem za bardzo krytyczna ;-) Bo tak szczerze mówiąc cenię osoby, które mają swój styl, swój własny sposób na wygląd. Szkoda, że tych ostatnich jest tak mało ;-) Jakoś tak mamy skłonność do bezkrytycznego przyjmowania wszelakich trendów.
Moje panie dzisiaj nie będą ubrane w żadną tunikę ;-) Nie zdążyłabym zrobić zdjęcia bo schodzą na pniu ;-)) Oczywiście tuniki, nie panie ;-))
A z innej beczki - nareszcie mamy wiosnę! Słoneczko grzeje, czas zacząć zrzucać… kilogramy! ;-))

 Ponieważ Pani nie ma jeszcze wymyślonego imienia (no co za brak kreatywności!!), nazwijmy ją roboczo "czarna" ;-) Czarna jest szczupła ;-) Ech... Zazdroszczę jej ;-) Najfajniej wygląda w krótkich spódnicach, chociaż i spodenki też nieźle leżą ;-) No cóż... Szczupłemu we wszystkim dobrze ;-) Nawet w tunikach ;-))
No to czas przejść do... "białej" ;-))

"Biała" jest zdecydowanie... pełniejsza ;-) I też bardzo ładnie wygląda w większych rozmiarach :-P
No i czas na rodzynka ;-) Przepuścił kulturalnie panie przodem, więc koniec mu pozostał ;-) Przynajmniej nie mam problemu z nazywaniem jedynaka ;-)

Luzak ;-)))
No to oficjalną prezentację już mamy za sobą ;-)

wtorek, 8 marca 2011

Tytułem wstępu...


Od czegoś trzeba zacząć, a początki podobno są najtrudniejsze ;-) To miejsce będzie takim moim małym "pamiętnikiem", albo i nie ;-) Właściwie to najlepiej niczego z góry nie zakładać. Jak się rozwinie, tak będzie!
Robiłam w swoim życiu różne rzeczy. Zawsze jednak gdzieś tam, w głębi duszy chciałam mieć sklep z ciuchami ;-) Bo jako "Szmaterflaj" uwielbiam wszelkiego rodzaju fatałaszki, szmatki i tym podobne rzeczy.
Życie w jakiś tam sposób samo pokierowało tym co się teraz dzieje. Tak jest zazwyczaj ;-)  Po czasie totalnego odmóżdżania i zastoju urodził się pomysł. Najpierw to był maleńki zarys, potem zaczął się klarować i powstała moja "Szafa Marilyn" ;-) 
Dlaczego Marilyn? Bo kocham pasjami Marilyn Monroe i tutaj miałam możliwość rozwinąć skrzydła dekorowania i obwieszenia się zgromadzonymi przez lata zdjęciami. I tak właśnie Marilyn króluje w każdym możliwym miejscu. 
Oczywiście oprócz pomysłu na wystrój trzeba też było mieć pomysł na asortyment. No bo... szmateksów dookoła jest masa i nie sposób otworzyć kolejny, w którym zapach przypomina o tym jaki rodzaj towaru jest sprzedawany, a i jego jakość jest szmateksowata ;-)
I tak powstał kolejny pomysł - towar będzie wyłącznie najwyższej jakości ;-) No i mam butik ;-)
Aaaaa,no i mam też oczywiście klientów, z którymi jest często wesoło ;-)
Ale... O tym przy okazji ;-))
No to - oficjalne rozpoczęcie mam z głowy ;-)))
I co by nie było - żadna ze mnie stylistka, a tym bardziej dyktatorka ;-))) Chociaż jako duża dziewczynka uwielbiam przebierać kilka razy dziennie moje manekiny stojące w sklepowej wystawie (nawet pana jednego mam, a co!). A ta uwaga dlatego, że moje dwie "panie" i jeden rodzynek będą się tu prezentować ubrane, hmmm, czasami pewnie lepiej a czasami gorzej ;-)) Tylko ciągle nie mam dla nich imion... ;-)